Odkąd pracuję na gdańskiej Strzyży, mam ten przywilej, że od najsłynniejszego parku miejskiego dzielą mnie tylko 3 kilometry. Czasami zaglądam po pracy do Parku Oliwskiego, zwłaszcza teraz, gdy popołudnia robią się wreszcie coraz jaśniejsze i można pospacerować trochę dłużej zanim słońce schowa się za wzgórzami Lasów Oliwskich. Prawda jest jednak taka, że często czuję się na takich samotnych spacerach nieswojo. Zauważyłam, że większość osób porusza się po tym parku w grupach szkolnych czy studenckich, parach lub w zestawieniu rodzic-dziecko. Pojedyncze osobniki takie jak ja krążą zazwyczaj wyposażone w aparat, chociaż mam wrażenie, że od dawna większości fotografom wystarcza telefon mieszczący się w ich kieszeniach. Czasami sama zastanawiam się, czy nie zainwestować w smartfon o lepszej optyce do codziennych zdjęć, ale na ten moment pozostaje to w sferze pomysłów o bliżej nieokreślonym czasie realizacji. Gdy już naprawdę mam ochotę dać upust swojej kreatywności, zdecydowanie wolę użyć do tego mojej lustrzanki.
Ostatni raz byłam w Parku Oliwskim późną jesienią i ominął mnie okres, gdy ozdobiony był świątecznymi iluminacjami. Tym razem nie spędziłam w nim jednak aż tak wiele czasu. Właściwie zrobiłam coś w rodzaju rekonesansu po ostatnich roztopach, bo nie przekonuje mnie do końca widok gołych, szarych gałęzi. Dla mnie okres bezśnieżnej zimy i przedwiośnia to najmniej lubiany czas w roku, dlatego z niecierpliwością czekam na pierwsze zielone listki i pąki, których dziś było jednak w parku jak na lekarstwo.
Zobaczyłam za to elementy instalacji świetlnych z okresu świątecznego oraz ostatnie pozostałości śniegu i lodu pojawiające się gdzieniegdzie w zaułkach z mniejszym dostępem światła słonecznego. Klimat wydawał mi się dziś dość senny i melancholijny, mimo słonecznej pogody. Ludzi również krążyło dziś po Parku Oliwskim dużo mniej niż zazwyczaj, co jest moim zdaniem absolutnie zrozumiałe, ale ja nie jestem, jak już pisałam, obiektywna w tej kwestii.
Czy jednak Park Oliwski w takiej odsłonie da się lubić, pozostawiam każdemu do własnej oceny na podstawie kilku zamieszczonych poniżej zdjęć z mojego, dość lichego jak na te czasy i możliwości, telefonu.





Dodaj komentarz