Widzę i słyszę zewsząd coraz więcej głosów, że tegoroczna zima powinna się wreszcie skończyć i ustąpić miejsca wiośnie, ale ja na przekór mam w tym roku inne zdanie. Zazwyczaj w moich okolicach, czyli na Pobrzeżu Kaszubskim w okolicach ujścia rzeki Redy, śnieg jest zjawiskiem sporadycznym i krótkotrwałym. Bliskość morza, a właściwie Zatoki Puckiej powoduje, że mamy tutaj znacznie większą wilgotność, temperatury są zazwyczaj nieco wyższe niż w głębi lądu, a śnieg, nawet jeśli się pojawia, to bardzo szybko zamienia się w mokrą breję.

Tegoroczna zima jest jednak wyjątkowa. Zamiast oglądania przez większość stycznia i lutego szarej, brudnej gleby, widzę głównie biel. Temperatury utrzymują się na poziomie, który nie pozwala na całkowite roztopienie śnieżnej pokrywy, a po kilku dniach odwilży następuje kolejny opad śniegu. Ten stan trwa na Pomorzu naprzemiennie od początku roku i wydaje się, że sytuacja przez jakiś czas nie ulegnie jeszcze zmianie, co mnie cieszy. Po latach anomalii pogodowych i zaburzonych cyklów wegetacyjnych roślin, jest szansa, że w tym roku nastąpi pewna normalizacja w przyrodzie.

Na razie korzystamy zatem dalej ze słonecznej, zimowej aury, dlatego ostatnią niedzielę spędziliśmy razem z Danielem na spacerze po Parku Majkowskiego w Wejherowie. Tym razem postanowiłam, że zrobimy spacer połączony z plenerem fotograficznym, więc zabraliśmy ze sobą dwie lustrzanki i kilka obiektywów. Szczęśliwie udało nam się zaparkować blisko parku, na niewielkim parkingu na rogu ul. Zamkowej i Klasztornej, choć miejsca dużo nie było. Piękna, słoneczna pogoda przyciągnęła do parku tłumy spacerowiczów i rodzin z dziećmi.

Mimo ujemnych temperatur, śnieg osadzony na krzewach i drzewach zaczął się topić w słońcu, tworząc na gałęziach lśniące krople przypominające drobne diamenciki. Trudno było oddać ten efekt zdjęciami, ale przynajmniej się starałam wykorzystując moje ulubione obiektywy artystyczne. Efekty tych prób przedstawiam poniżej…

Krzak róży w zimowej odsłonie okiem Heliosa 44M-4 2/58
Sopelki z wykorzystaniem TTArtisan 250 mm f/5.6
Wejherowska latarnia okiem TTArtisan 250 mm f/5.6
TTArtisan 75mm F1.5 w użyciu

Daniel za to skupił się na fotografowaniu kaczek, mchów, szerokich planów i mojej skromnej osoby. Moje zdjęcia robione były najczęściej z ukrycia…

Autorka nad potokiem Cedron
Zimowy park w Wejherowie oczami Daniela
Jak widać, czasami śniegu było prawie po kolana
Pałac Przebendowskich w zimowej odsłonie

Po solidnym obfotografowaniu parku, zdecydowaliśmy się wejść na chwilę do lasu po drugiej stronie drogi wojewódzkiej DW218, żeby zobaczyć jak wygląda Kalwaria Wejherowska w zimowej scenerii. Śniegu było tak dużo, że stwierdziliśmy że trzeba będzie wrócić tam jednak w cieplejszym okresie, żeby dokładniej obejrzeć wszystkie kaplice bez męczenia się na wzniesieniach z aparatami na szyi. Poza tym baterie w obydwu lustrzankach zaczęły już sygnalizować zbliżający się koniec zabawy, a my oboje coraz dotkliwiej czuliśmy na sobie efekt przemoczonych butów od chodzenia przez kilka godzin po śniegowych zaspach.

Kaplica „Podjęcia Krzyża”, zaś w tle kaplica „Pałac Piłata”
Kapliczka „Spotkania z Matką Bożą” w zimowej scenerii
Latarenka w zimowej, bajkowej odsłonie

Nie planowaliśmy niczego konkretnego, ale postanowiliśmy na koniec wycieczki zajrzeć do jednej z moich ulubionych restauracji „Dla Każdego” w Wejherowie i sprawdzić czy znajdzie się dla nas miejsce. Szczęście się do nas uśmiechnęło, więc zostaliśmy na obiad i deser. Żałowałam tylko, że nie zaplanowaliśmy tego wcześniej, bo pośród ludzi zgromadzonych na walentynkowych randkach, wyróżnialiśmy się jako para bez odświętnego stroju i było mi trochę szkoda, że nie miałam okazji się wystroić.

Walentynkowy deserek w restauracji „Dla Każdego” przy ul. Puckiej w Wejherowie

Z drugiej jednak strony, nie pojechałabym przecież w zimowy plener bez ciężkiego obuwia, więc i tak nie byłoby mowy o żadnych obcasach ani zalotnych sukienkach. Jestem pragmatyczna do bólu, więc na tym kończy się mój romantyzm około walentynkowy.

Dodaj komentarz